W piątek 17.10.2025 miałem okazję uczestniczyć w krakowskiej konferencji Sensorycznie i na Serio. To event poświęcony dostępności – i to takiej szeroko pojętej, odnoszącej się nie tylko do niepełnosprawności i dysfunkcji. W końcu w accessibility chodzi też o otwieranie się na możliwie szerokie grono odbiorców.
Problemy z wdrożeniem dostępności
Rzeczy, które najbardziej rzuciły mi się w oczy, to wątki dotyczące wdrażania dostępności i problemów, jakie mogą się przy tym pojawić.
Blokerem dla dostępności może być jedna osoba
Główny wniosek, jaki wyniosłem z tego eventu, jest w sumie bardzo zbieżny z różnymi własnymi obserwacjami. Otóż okazuje się, że najczęściej problemem we wdrożeniu dostępności tkwi nie na górze, ani na dole hierarchii, a po stronie kogoś pośrodku. Kogoś, kto założy, że góra się nie zgodzi lub dla kogo to dodatkowy temat do zaopiekowania. W efekcie ci poniżej też się nie zgodzą, ale nie dlatego, że nie chcą, a dlatego, że nie dostają ku temu przestrzeni.
Czy można to rozwiązać? Zapewne tak. Rozmawiając z tymi ludźmi. A jeśli nie mają czasu, zawsze można próbować dotrzeć poziom wyżej. Przynajmniej teoretycznie. Niestety w praktyce bywa to trudne, bo nie możemy sobie pozwolić na popsucie przy tym relacji biznesowych. Pozostaje więc argument dotyczący szerszego grona odbiorców. Ale to już moje własne przemyślenia na ten temat.
Metoda małych kroków wspiera dostępność
Drugi wniosek jest niemniej istotny. I mający spore przełożenie na praktykę. Otóż warto działać małymi krokami. Małe kroki łatwiej wdrożyć, mniej kosztują, łatwiej do nich przekonać osoby, z którymi rozmawiamy. I nawet jeśli nie niosą wielkich efektów, to lepiej trochę niż wcale. Co ma zastosowanie w naprawdę wielu dziedzinach.
Czy to banał? Tylko pozornie. W praktyce masa osób o tym mówi, a gdy przychodzi co do czego i tak działa „po staremu”. Wspominała o tym Maja Gawryołek-Osińska na prezentacji o wdrażaniu nowych procedur, podając konkretne przykłady z życia wzięte.
Swoją drogą ten kierunek myślenia obserwuję w kilku NGO działających w różnych tematach (innych niż dostępność), gdy starają się o systemowe naprawianie problemów, a nie tylko zmiany doraźne. Mnie samemu to podejście przyświecało, gdy przygotowywałem prezentację SEO a dostępność na Festiwal SEO (skupiając się przy tym nie na wielkich zmianach technicznych, a na drobiazgach, czasem możliwych do wyklikania przez osoby zajmujące się contentem).
Wdrażając dostępność warto myśleć kompleksowo
Bardzo ciekawa była prezentacja Barbary Zając, o dostępności wydarzeń festiwalowych (co można przełożyć też na organizowanie wszelkich wydarzeń, też konferencji). Basia zwróciła uwagę na bardzo ciekawy problem: czasem pominięcie jeden rzeczy może niwelować dobry pomysł. Możemy np. zadbać o świetne ułatwienia dla osób z zaburzoną motoryką, ale zapomnieć o tym, że teren festiwalu nie został wyrównany, co utrudni dla tych właśnie osób dostęp.
Basia dosłownie bombardowała informacjami i konkretami, aż szkoda, że nie było więcej czasu. Ale jeśli ktoś chciałby uczynić swój event przyjaznym dla osób z niepełnosprawnościami i dysfunkcjami, zdecydowanie warto się z nią skonsultować.

Wdrażanie dostępności w dużych firmach i organizacjach
Ten wątek poruszyła Julita Dul-Tomczuk, omawiając, jak polityka dostępności była i jest wdrażana w Banku Gospodarstwa Krajowego. No więc po pierwsze proces ten powinien przebiegać całościowo, a nie w każdym dziale osobno. Po drugie: powinien zostać wpisany w DNA firmy, by myśleć o tym już na etapie projektowania nowych rzeczy.

Nie tylko ludzie

Zaskakującym akcentem konferencji był kot, który w pewnym momencie przemykał po podwieszeniu sufitowym i przyglądał się uczestnikom przez brakujące panele. A także co jakiś czas miauczał. Ale zejść nie chciał 😉
Jak się okazało, kot nazywa się Edek i jest podopiecznym krakowskiej fundacji Stawiamy na Łapy. Fundacja ta pomaga zwierzętom schroniskowym w poszukiwaniu nowych opiekunów. Edek takowych znalazł, a że chętnych było więcej, to pewnie kilka innych kotów też 🙂
Konferencja, która otwiera głowę
Czy warto było jechać? Wydaje mi się, że nie do końca byłem adresatem. Główna grupa odbiorców to raczej osoby odpowiedzialne za eventy i pracujące w instytucjach kulturalnych oraz edukacyjnych. Mimo to kilka wniosków i przemyśleń uważam za istotne też dla własnej branży. Świetnie, że takie inicjatywy istnieją i planuję zajrzeć też na inne wydarzenie tych samych organizatorów, czyli na Krakowskie Dni Dostępności.
